Nasi Mistrzowie – to strona, na której prezentujemy zarówno sylwetki światowych mistrzów krawiectwa oraz prace i dokonania naszych szkolnych uczniów, absolwentów oraz nauczycieli.

Patrycja Marciniak 5D – technik przemysłu mody

„Od 10 lat działam w Towarzystwie Bambrów Poznańskich i prowadzonym przez nie muzeum, prezentuję tradycyjny strój na wielu uroczystościach, opowiadam historię Bambrów. Od kiedy rozpoczęłam naukę w ZSO zaangażowałam się również w renowację naszych zrekonstruowanych strojów historycznych.
W tym roku Muzeum Bambrów Poznańskich obchodzi jubileusz 20 –lecia swojego istnienia. Z tej okazji Towarzystwo pragnęło przygotować coś wyjątkowego na obchody corocznego Święta Bamberskiego, odbywającego się na początku sierpnia. Prezes towarzystwa po konsultacjach z innymi członkami TBP postanowił odtworzyć strój z pomnika Bamberki ze Starego Rynku. Zadanie to było o tyle trudne, że za cel postawiono stworzenie dokładnego odwzorowania stroju z pomnika (swego rodzaju „żywego pomnika”), a nie zrekonstruowanie realnych ubrań modelki, która pozowała artyście ponad 100 lat temu. Otrzymałam zaszczyt realizacji tego zadania. Pracę nad tym projektem rozpoczęłam już w czerwcu. Przez miesiąc zbierałam materiały, tworzyłam konstrukcję stroju, szyłam oraz opracowywałam techniki farbowania tkanin, aby uzyskać efekt pomnika – odlewu z brązu.
Projekt został ukończony na czas. Jednak ze względu na złe warunki pogodowe uroczysty korowód zorganizowany z okazji Święta Bamberskiego został odwołany. Uszyty przeze mnie strój trafił natomiast do garderoby i oczekiwał na nową datę premiery. Obchody święta przełożono na listopad. Zgrały się one tym samym z imieninami ulicy św. Marcin. Towarzystwo podjęło więc decyzję o zaprezentowaniu „Złotej Bamberki” podczas obchodów 11 listopada. Tym razem pogoda była sprzyjająca i mogliśmy zademonstrować stój w trakcie pierwszego od czterech lat korowodu św. Marcina.”
BRAVO!!!!
PS: fot. Włodzimierz Hoppel, a zdjęcia pochodzą z archiwum Towarzystwa Bambrów Poznańskich.

****************************************************************************************************************

Gabrielle Bonheur ChanelCOCO CHANE

(ur. ur. 19 sierpnia 1883 w Saumur we Francji, zm. 10 stycznia 1971 w Paryżu)

Od 1915 roku rewolucjonizowała damską modę, lansując ubrania o prostych sportowych fasonach oraz pozbawione ozdób krótkie suknie, stając się na sześć dziesięcioleci.

W 1921 roku stworzyła popularne do dziś perfumy
Chanel No. 5

Urodziła się 19 sierpnia 1883 roku w Saumur we Francji. Jej matka wcześnie zmarła, a ojciec ją porzucił, wychowywała się więc w sierocińcu. Pracowała w sklepie i jako śpiewaczka w kawiarni. Od 1910 roku pracowała
w Paryżu, tworząc kapelusze. W młodości związała się kolejno z kilkoma bogatymi mężczyznami. Jeden z nich, Arthur Capel, wsparł ją finansowo i pomógł otworzyć w 1913 roku niewielki sklep odzieżowy w Deauville.

Jej proste, wygodne stroje, często uszyte z dżerseju, w ciągu kilku lat zyskały dużą popularność, zwłaszcza wśród bogatszych kobiet, pragnących zrezygnować z wielowarstwowych, krępujących ubrań. Sukces był spektakularny – już pod koniec następnej dekady Chanel zatrudniała ponad 2 tysiące osób, a jej firma wyceniana była na miliony franków. Jej legendarną „małą czarną” – prostą, wygodną sukienkę, odpowiednią na wiele okazji – nosiły modne kobiety na całym świecie.

Już w 1921 roku Chanel zaprezentowała perfumy Chanel No. 5, które opracowała z Ernstem Beauxem. Była pierwszą projektantką, która do linii odzieżowej dodała również zapachy. W kolejnych latach rozpoczęła współpracę z Théophilem Baderem (Galeries Lafayette) i Pierrem Wertheimerem (Bourjois), by móc zwiększyć produkcję perfum. Ponieważ umowa okazała się dla niej wyjątkowo niekorzystna – otrzymywała tylko 10 procent zysków – przez wiele lat prowadziła z nimi spór sądowy o odzyskanie kontroli nad produktem.

W 1939 roku, po wybuchu II wojny światowej, Chanel zamknęła swój butik. Do świata mody wróciła dopiero w 1954 roku, kiedy zaprezentowała swoją pierwszą garsonkę, której fason do dzisiaj jest powszechnie kopiowany. Powodem jej powrotu był podobno fakt, że po wojnie świat mody zdominowali mężczyźni, którzy – jak twierdziła – nie wiedzą, jak szyć dla kobiet. „Jak kobieta może nosić sukienkę tak skrojoną, że nie jest w stanie unieść ręki, by odebrać telefon?” – pytała. Do jej znanych projektów z tego okresu należą także spodnie-dzwony oraz krótkie, dwurzędowe kurtki. Rozwijała poza tym własną linię biżuterii. Zmarła 10 stycznia 1971 roku w Paryżu, pracując nad swoją najnowszą kolekcją.

Jej pomysły: sukienki i kostiumy z dzianiny, fryzury „na pazia”, golfy, biżuteria (długie sznury pereł, łańcuchy, plastikowa biżuteria), „mała czarna” (sukienka), spodnie – dzwony, prochowiec spotykały się z entuzjastycznym przyjęciem i uważane są za klasyczny kanon elegancji.

W latach 1905–1908 występowała pod pseudonimem Coco jako piosenkarka w kawiarniach Moulins i Vichy, mimo iż nie potrafiła śpiewać, nadrabiała tańcem i temperamentem.

W roku 1913 założyła w Paryżu swój pierwszy sklep z kapeluszami i damskimi ubiorami. Od 1915 roku zaczęła lansować w nim odzież o charakterze sportowym jako ubranie do pracy. Trudności zaopatrzeniowe spowodowane wojną były bodźcem do zaprezentowania w 1916 roku kolekcji kostiumów z miękkiego dżerseju, uważanego dotychczas za dzianinę bieliźnianą[1]. W 1919 roku, już popularna, założyła dom mody (przy Rue Cambon) pod marką Chanel. Proponowany przez nią styl à la „skromna panienka”, propagujący ubrania wygodne na bazie dzianin, przyniósł szybko zainteresowanie bogatych i wpływowych klientek, zmęczonych obowiązującym gorsetem.

Finansowy sukces odniosła dzięki perfumom Chanel No. 5, które od początku promocji w 1922 roku zdobyły wielką popularność. W następnych 30 latach jej projekty modniarskie, podkreślające funkcjonalność i prostotę, zrewolucjonizowały przemysł odzieżowy. Przedsiębiorstwa Chanel zatrudniały na przełomie lat 20. i 30. około 3500 osób (m.in. dom mody – zajmujący już kilka kamienic przy Rue Cambon, laboratorium perfumeryjne, zakład tekstylny czy pracownia biżuterii artystycznej).

W 1939 roku Coco Chanel wycofała się z aktywnej działalności w świecie mody, zamykając swoją działalność na czas wojny. W 1940 roku uciekła przed niemiecką inwazją do Vichy, a następnie powróciła do Paryża, gdzie spędziła resztę wojny w hotelu Ritz, w towarzystwie wysoko postawionych Niemców, w tym dyplomaty – a zarazem jej kochanka – Hansa Günthera von Dincklage[2]. Według jednego z jej biografów, Hala Vaughana, kolaborowała w tym czasie z Abwehrą[3]. Po wyzwoleniu Francji przez aliantów, we wrześniu 1944 roku, została na krótko aresztowana, ale wypuszczono ją na wolność, między innymi dzięki protekcji Winstona Churchilla. Wówczas wyemigrowała do Szwajcarii. Powróciła w 1954 roku, proponując kostium składający się z prostego żakietu bez kołnierzyka, wykończonego plecionką, w zestawieniu ze spódniczką do kolan. Strój ten zdobył ogromną popularność

Gabrielle Chanel – “Manifest Mody” – wystawa w Londynie.

To nie moda, to rewolucja!

Z niepozornej modystki stała się twórczynią luksusowego imperium. Rozpowszechniła szykowną powściągliwość, ponadczasową elegancję. Przy pomocy czarnych sukienek, wełnianych żakietów, perfum innych niż wszystkie przed nimi wypowiedziała wojnę staromodnemu przepychowi.

Wystawę, pozwalającą prześledzić manifest Gabrielle Chanel, można oglądać w londyńskim Victoria & Albert Museum.

Dla artystów awangardy początek XX stulecia oznaczał nadejście nowej epoki. Przeszłość należało raz na zawsze odesłać do lamusa. Precz ze staroświecką tradycją i zamierzchłą historią! Nastała nowoczesność, domagająca się zmiany, świeżego spojrzenia, młodego ducha i rewolucyjnej sztuki. Zwiastunem tych nowych czasów były manifesty publikowane przez awangardystów. W jednym z nich włoscy futuryści nawoływali do burzenia muzeów – cmentarzysk przebrzmiałych idei. Sławili agresywny ruch i gorączkową bezsenność, a ryczący samochód okrzyknęli piękniejszym niż antyczne posągi. Za „Manifestem futuryzmu” wyrastały kolejne. Kubizm, dada, De Stijl, surrealizm – każdy nurt obwieszczał własną wizję nowoczesnego świata. W ich cieniu powstał jeszcze jeden manifest – nie na papierze, lecz w formie czarnych sukienek i wełnianych żakietów. Jego autorka, Gabrielle Chanel, wypowiedziała w nim wojnę staromodnemu przepychowi, ogłaszając erę powściągliwej i ponadczasowej elegancji.

„Manifest mody” – taki tytuł nosi nowo otwarta retrospektywa Coco Chanel w londyńskim Victoria & Albert Museum. Ta biograficzna wystawa skupia się nie tyle na prywatnych, ile na zawodowych losach francuskiej projektantki. Te dwa wątki są ze sobą nierozerwalnie związane, a na pierwszy plan wysuwa się niemal mityczna opowieść z rodzaju „od pucybuta do milionera” – od niepozornej modystki do twórczyni luksusowego imperium.

Ekspozycja – na której zgromadzono ponad 200 kreacji, flakony perfum, biżuterię, akcesoria i archiwalne fotografie – została podzielona na kilka rozdziałów. Każdy z nich tropi kluczowe momenty w błyskotliwej karierze Chanel, pozwalając poznać główne składniki jej sukcesu, a także prześledzić – punkt po punkcie – niepisany manifest, którym Coco zrewolucjonizowała współczesną modę.

Punkt pierwszy manifestu Chanel: „Prostota to klucz do prawdziwej elegancji”
Paryż, rok 1909. Na łamach dziennika „Le Figaro” wydrukowano ekscentryczną treść „Manifestu futuryzmu” pióra Filippo Tommaso Marinettiego. Zaledwie kilka miesięcy później w kawalerce przy bulwarze Malesherbes 26-letnia mademoiselle Chanel otworzyła swój pierwszy sklep kapeluszniczy. Sprzedawała w nim głównie słomkowe kanotiery obszyte tasiemką, których prostota wydawała się równie szokująca co tekst Włocha w „Le Figaro”. Skromność nie licowała bowiem z ówczesnymi gustami. Arystokratki, dziedziczki starych fortun, utrzymanki i nuworyszki wolały pławić się w przepychu belle époque. Na ich garderobę składały się futra z soboli i szynszyli, krynolinowe suknie, turniury, koronki, falbany i pióra. Misterne koafiury przykrywano kapeluszami, które bardziej przypominały kosze kwiatów niż nakrycia głowy. „Treny sukien zamiatały kurz, wszystkie pastele odzwierciedlały każdy kolor tęczy w tysiącach odcieni,
z subtelnością, która czyniła je mdłymi ”– obserwowała Chanel. Na przekór panującym trendom, dyktowanym przez Charlesa Fredericka Wortha czy Jacques’a Douceta, postanowiła rozpowszechnić szykowną wstrzemięźliwość.

Jeśli wskazać pierwszy punkt manifestu Chanel, to jest nim właśnie szlachetna prostota. „Nic tak nie postarza kobiety jak jawne kosztowność, zdobność i skomplikowanie” – przekonywała swoje klientki, a one słuchały jej jak wyroczni. Gdy zażyczyły sobie nowy kapelusz, Coco dekorowała go pojedynczą kamelią, a nie całym bukietem. Szyła też suknie balowe, ale bez gorsetu, bo „ciężko w nim myśleć, a co dopiero tańczyć”. W okamgnieniu z modystki stała się krawcową, a chwilę później projektantką – couturière. Otwarty
w 1910 roku butik przy rue Cambon (ulicy kojarzonej odtąd wyłącznie z jej nazwiskiem) stał się kamieniem węgielnym domu mody
z prawdziwego zdarzenia. Tam paryżanki zaopatrywały się w dżersejowe blezery, sukienki z lejącego się jedwabiu czy marynarskie koszule. Jedną z pierwszych zachowanych bluzek marinière z 1916 roku można zobaczyć na londyńskiej wystawie. To przykład inwencji Coco, która prozaiczny ubiór rybaków i żeglarzy potrafiła przekształcić w coś kobiecego i subtelnego.

Punkt drugi manifestu Chanel: „Tworzę modę, która pozwala kobietom żyć”
Wizjonerstwo Gabrielle Chanel polegało na tym, że eleganckim potrafiła uczynić to, co z elegancją miało wówczas niewiele wspólnego – komfort i swobodę. Za rewelację uznano wprowadzoną przez nią odzież sportową (czyli nieformalną, codzienną), jak również sezonową, którą upodobali sobie wczasowicze z luksusowych kurortów w Deauville i Biarritz, gdzie otworzyła kolejne butiki. „Tworzę modę, która pozwala kobietom żyć, oddychać, czuć się wygodnie i młodo” – deklarowała. Okres I wojny światowej nie powstrzymał tej modowej rewolucji. Ba! Nawet się jej przysłużył. Chanel z łatwością zaadaptowała się do chmurnych realiów. Gdy brakowało wykwintnych tkanin, kroiła ubrania ze zwykłego dżerseju, flaneli czy bieliźnianej dzianiny. Takie stroje były praktyczne i zgrzebne,
a zarazem zaskakująco efektowne.

Wojna zmieniła dotychczasowy styl życia. Nie mieściło się w nim już epatowanie bogactwem. Coco radziła sobie z tym lepiej niż inni projektanci, stawiając praktyczność ponad ekstrawagancję. Twierdziła, że na własne oczy widziała „śmierć luksusu, przemijanie XIX wieku, koniec pewnej epoki”. Co prawda belle époque dobiegła końca, ale jednak luksus przetrwał. Zyskał tylko nowe oblicze, naznaczone dwiema splecionymi literami „C”.  

Punkt trzeci manifestu Chanel: „Czerń jest ponad wszystko”
Kolejna część wystawy w V&A wiedzie przez lata 20. i 30., kiedy ugruntowana już estetyka Chanel stała się nie tyle rozpoznawalna, ile pożądana. Bardziej niż styl w modzie wyrażała ducha kobiety nowoczesnej, sprawczej, wyemancypowanej i pełnej witalności.
Z myślą o niej Coco stworzyła petite robe noire – małą czarną sukienkę. Ta pierwsza, z rękawami, została skrojona z czarnej krepy
i ozdobiona sznurem pereł. W 1926 roku „Vogue” nazwał ją „Fordem marki Chanel”, bo – tak jak amerykański samochód – symbolizowała postęp, nienachalny szyk i demokratyzację luksusu. Projektując małą czarną, Coco starała się uporać z bólem po śmierci ukochanego Arthura Capela. Oficjalnie jednak wybór koloru nie miał być podyktowany żałobą, lecz reakcją na przesyt barwami. – Narzuciłam czerń – mówiła Chanel – bo czerń jest ponad wszystko. Ikoniczna sukienka ewoluowała zgodnie ze zmieniającymi się czasami i w rękach innych projektantów podlegała reinterpretacjom. Mimo to Coco dostrzegła w niej element stałości, czyniąc ją synonimem nieprzemijającej elegancji.

Punkt czwarty mnifestu Chanel: „Chcę, aby to były najdroższe perfumy na świecie”
Mijając dzianinowe kardigany, wieczorowe suknie z szyfonu i kostiumy à la garçonne, natrafiamy na część wystawy przypominającą laboratorium. W sterylnych gablotach spoczywają buteleczki perfum Chanel N°5 – kolejnego po małej czarnej wynalazku Coco, który zapewnił jej olbrzymią fortunę oraz sławę na globalną skalę. „Piątka” była innowacją pod każdym względem. Intrygowała abstrakcyjną nazwą, gdy inni projektanci wabili „Tańcem nocy” czy „Sercem tuberozy”. Kształt szklanego flakonu przywodził na myśl aptekarskie karafki, a jednocześnie oszlifowany kryształ. Największą nowość stanowił organiczno-syntetyczny zapach, opracowany przez Ernesta Beaux. Perfumiarz rosyjskich carów i francuskiej elity ułożył kompozycję z ponad 80 składników (były wśród nich jaśmin, ylang-ylang, haitańska wetiweria, drzewo sandałowe), których aromat utrwalił i spotęgował dzięki pionierskiemu użyciu aldehydów. Tak powstały, wedle słów Coco, „perfumy niepodobne do żadnych innych”.

****************************************************************************************************************

Giovanni Maria Versace

(ur. 2 grudnia 1946 w Reggio Calabria we Włoszech, zm. 15 lipca 1997 w Miami Beach na Florydzie)

  • włoski prekursor i kreator mody, założyciel domu mody Versace.
  • ikona mody i popkultury, mistrz maksymalizmu.

Dla świata high fashion napisał nową definicję luksusu – adekwatną do społecznych zmian, których był częścią.

Urodził się w Reggio Calabria, na południu Włoch, jako trzecie z czworga dzieci. Jego matka, Francesca, była krawcową i właścicielką sklepu z odzieżą, a jego ojciec, Antonio, był sprzedawcą węgla.

Versace był pod silnym wpływem historii starożytnej Grecji, która dominowała
w historycznym krajobrazie jego miejsca urodzenia. Uczęszczał do Liceo Classico Tommaso Campanella, gdzie uczył się łaciny i starożytnej greki.
Był również pod wpływem Andy’ego Warhola.

Kariera

Uczył się fachu w młodym wieku, w szwalni swojej matki. Szycia nauczył się robiąc szmaciane lalki ze skrawków materiału znalezionych na podłodze pracowni. W 1955, w wieku dziewięciu lat zaprojektował pierwszą sukienkę. Studiował architekturę, zanim przeniósł się do Mediolanu w wieku 26 lat, aby pracować jako projektant mody, tworząc pierwsze kolekcje dla Genny (Ancona) i Callaghan (Novara).

Po otwarciu swojego butiku w Mediolanie w 1972, Versace szybko stał się sensacją na międzynarodowej scenie modowej. Jego projekty wykorzystywały żywe kolory, odważne nadruki i seksowne kroje, co stanowiło kontrast do dominującego gustu w stonowanych kolorach i prostocie. Jego estetyczny „połączony luksusowy klasycyzm z jawną seksualnością” oprócz pochwały wzbudził wiele krytyki. Jego powiedzenie: „Nie wierzę w dobry gust”, znalazło odzwierciedlenie w jego „bezczelnym sprzeciwie zasadom mody” i odnosiło się do rywalizacji Versace z Giorgio Armanim – „Armani ubiera żonę, Versace ubiera kochankę”.

W 1973 został projektantem „Byblos”, młodzieńczej linii Genny. Po współpracy z Florentine Flowers Gianni zaczął pracować jako freelancer m.in. dla De Parisini oraz kilku innych sławnych w północnych Włoszech przedsiębiorstw. W 1974 zaprojektował kolekcję dla Alma (przedsiębiorstwo z siedzibą blisko Mediolanu). Rok 1974 był bardzo ważny w karierze projektanta – w tym właśnie roku pojawia się pierwsza całkowicie samodzielna linia Complice. W 1975 Versace zaprezentował swoją pierwszą kolekcję odzieży skórzanej, stworzoną dla firmy Complice. 28 marca 1978 w mediolańskiej Galerii Sztuki Palazzo della Permanente zaprezentował swoją pierwszą sygnowaną kolekcję dla kobiet jesień/zima pod własną marką Versace, a we wrześniu tego samego roku pokazał pierwszą kolekcję męską w showroomie przy Via Spiga.

W 1978 został otwarty pierwszy sklep z prezentacjami w Mediolanie – Via della Spiga.
Po sukcesie pierwszych kolekcji, marka Versace stała się jedną z najważniejszych marek
w świecie mody. Wprowadził metalowe elementy, które później były specyficznym elementem własnej marki. Charakterystycznymi elementami wizualnymi stała się głowa Meduzy i grecki ornament o nazwie meandr.

Kolekcje Versace prezentowały między innymi Linda Evangelista, Naomi Campbell, Claudia Schiffer, Yasmeen Ghauri, Christy Turlington, Stephanie Seymour, Cindy Crawford, Lisa Marie Presley, Helena Christensen i Kate Moss. Versace zawsze korzystał z najbardziej znanych fotografów, takich jak Richard Avedon, Bruce Weber i Steven Meisel. W 1979 Versace rozpoczął owocną współpracę z amerykańskim fotografem Richardem Avedonem.
W 1982 zdobył Złote Oko, jako najlepszy stylista w jesienno-zimowej kolekcji dla kobiet.

Jednocześnie podjął współpracę z La Scala w Mediolanie, produkując kostiumy do baletu Legenda o Józefie Richarda StraussaStworzył kostiumy do Don Pasquale (1980) Gaetana Donizettiego, Dionysos Suite (1980) Maurice’a Béjarta i Lieb und Leid (1983) Gustava MahleraProjektował kostiumy dla Eltona Johna, Madonny i Tina Turner.

W 1997 wystąpił w filmie Spice World.

Życie prywatne

Prywatnie był osobą homoseksualną. Od roku 1982 aż do śmierci jego życiowym partnerem był model Antonio D’Amico.

15 lipca 1997 Gianni Versace został zastrzelony na schodach własnego domu w Miami Beach, gdy wrócił ze zwykłego porannego spaceru po klifie w Ocean Drive na Florydzie. Zabójcą był Andrew Cunanan, seryjny zabójca, który po 8 dniach popełnił samobójstwo, a jego ciało znaleziono na łodzi. Policja ustaliła, że Cunanan zastrzelił się przy użyciu tej samej broni, którą zabił Gianniego Versace.

Prochy Versace zostały złożone na cmentarzu w Moltrasio nad jeziorem Como we Włoszech.

Portret w mediach

W 1998 Menahem Golan zrealizował dramat kryminalny Śmierć Gianniego Versace (The Versace Murder) z udziałem Franca Nero w roli tytułowej, Mattem Servitto (jako David Madson) i Stevenem Bauerem (jako agent FBI John Jacoby).

Projekty mistrza mody na retrospektywnej wystawie w Starym Browarze w Poznaniu.

Oryginalne kreacje, ubrania i akcesoria z najsłynniejszych kolekcji Gianniego Versace można było zobaczyć na retrospektywnej wystawie w Starym Browarze w Poznaniu.

Ubierał Księżną Dianę, Eltona Johna, Madonnę, Courtney Love, Salmę Hayek. To jemu Naomi Campbell, Claudia Schiffer, Carla Bruni i Linda Evangelista zawdzięczają status „supermodelek”. Kiedy gwiazdy pojawiały się na czerwonych dywanach w kreacjach jego autorstwa, wstrzymywano oddech. „That dress” – sukienka, w której w 1994 r. Elizabeth Hurley wystąpiła na premierze filmu „Cztery wesela i pogrzeb”, ma nawet stronę na Wikipedii. Chociaż minęło ponad ćwierć wieku od tragicznej śmierci Gianniego Versace (1946-1997), jego kreatywność i podejście do mody nie przestają inspirować.

Wystawa w Starym Browarze była symbolicznym spotkaniem z autorem „that dress”. Koncepcję retrospektywy dedykowanej przestrzeniom poznańskiego centrum przygotował kurator Wojciech Piotr Onak we współpracy z gościnnymi kuratorami Karlem von der Ahé i Saskią Lubnow z duetu Dreamrealizer. Archiwalne kolekcje Gianniego Versace w browarowej Galerii na Dziedzińcu zostaną zaprezentowane z rozmachem właściwym dla twórczości projektanta. Wszystkie eksponaty, które od września będzie można zobaczyć w Poznaniu, to oryginalne modele z lat 90., wypożyczone na potrzeby projektu w Starym Browarze z międzynarodowych prywatnych kolekcji.

Złota świątynia Gianniego
Gianni Versace urodził się w 1946 roku w małym miasteczku na południu Włoch. Aby rozwijać modową karierę, przeniósł się do Mediolanu, gdzie w 1978 r. powstał pierwszy butik marki. Jego wyobraźnia była

Warszawa w Miami
Umiejętny rozwój marki, współprace i przyjaźnie z gwiazdami doprowadziły Gianniego Versace do międzynarodowego sukcesu. W 1992 roku kupił willę na Florydzie i zaprojektował jej wnętrza w swoim pełnym przepychu stylu. Glamour w interpretacji włoskiego projektanta doskonale sprawdzał się na salonach. Nowobogacka bohema i celebryci ze słonecznego Miami, wystrojeni w projekty Gianniego Versace, po zmroku bawili się w klubie Warsaw Ballroom. Kultowa dyskoteka była centrum życia towarzyskiego społeczności LGBTQ+, z którą homoseksualny projektant otwarcie się identyfikował. Gianni Versace kwestionował tradycyjne, heteronormatywne kategorie męskości i kobiecości. Mężczyzn pokazywał jako obiekty seksualne, ubranych w lekkie jedwabie, kolorowe tkaniny, złote dodatki, z nagimi, idealnie wyrzeźbionymi torsami. Kobiety w świecie Gianniego Versace to emanujące seksapilem boginie, władcze i pełne siły. Ekspozycja na drugim poziomie Galerii na Dziedzińcu Starego Browaru będzie hołdem dla głoszonej przez projektanta wolności w wyrażaniu siebie. – W tej części wystawy pokażemy m.in. słynną kolekcję z 1993 roku, którą Gianni Versace nazywał „S&M collection”.

Słodkie lata 90.
Wystawa w Starym Browarze przybliży publiczności estetykę, ikonografię oraz kulturowo-społeczne tło uniwersum Gianniego Versace, aby w wielkim finale zaprosić widzów na niecodzienny „pokaz mody”. W sali na trzecim poziomie Galerii na Dziedzińcu pokazana zostanie selekcja modeli z każdej kolekcji stworzonej przez włoskiego projektanta w latach 90. Fascynacja stylem i popkulturą ostatniej dekady XX wieku to międzypokoleniowy fenomen. Dla millenialsów i boomersów ma wymiar nostalgiczny. – Lata 90. w kontekście mody mają w polskiej świadomości szczególne znaczenie – tłumaczy Wojciech Piotr Onak, kurator wystawy w Starym Browarze. To dekada, kiedy otworzył się przed nami świat międzynarodowych marek i słynnych projektantów. To także czas, kiedy zjawisko „new money” rozpowszechniło się nad Wisłą. Rosnący w ekonomiczną siłę Polacy aspirowali do stylu, jaki kreował Gianni Versace – bogatego, ekstrawaganckiego, pełnego koloru, ostentacyjnie obrandowanego – mówi Onak. Kreacje włoskiego designera nadal są w świetnej kulturowej kondycji. – Do Generacji Z skutecznie przemawiają idee, które reprezentuje jego twórczość – wolność ekspresji, płynność płciowa, nowocześnie interpretowany feminizm – tłumaczy Joanna Tupalska ze Starego Browaru. W ostatnim roku na uroczystych galach filmowych i muzycznych w sukienkach z archiwalnych kolekcji Gianniego Versace wystąpiły gwiazdy młodego pokolenia, m.in. Dua Lipa i Jenna Ortega – ekranowa „Wednesday” – dodaje. Tragiczna śmierć z rąk seryjnego mordercy na stopniach domu w Miami 15 lipca 1997 roku zakończyła życie i karierę projektanta, ale rozpoczęła legendę. Gianni Versace stał się mitem, a jego prace – modowo-popkulturowym kanonem.